Czasem czułem zazdrość, że już 20 kilometrów stąd jest normalna Polska”. Po cichu dorabiamy się polskiego ICE?

524964746 736407529202423 8719340092968651383 N

Tekst Anny Wyrwik jest uważną analizą mechanizmów przemocy państwowej. Pokazuje, jak w imię „bezpieczeństwa” krok po kroku przesuwane są granice tego, co uznaje się za dopuszczalne wobec ludzi.

Porównanie ICE w USA i działań polskich służb na pograniczu nie dotyczy skali ani kontekstu. Dotyczy mechanizmu. Zawsze zaczyna się tak samo – od dehumanizacji i języka. Potem „normalne zasady” przestają obowiązywać.

Artykuł uczciwie zaznacza różnicę: w USA mamy przemoc ideologiczną wobec migrantów, w Polsce, kontekst wojny hybrydowej. Tyle że wojna nie powinna zawieszać konstytucji ani prawa międzynarodowego. Nie daje licencji na przemoc.

A jednak pushbacki, strefa buforowa i ograniczanie prawa do azylu stały się nową normalnością, dokładnie tak, jak wcześniej normalizowały się praktyki ICE, krok po kroku, „bo sytuacja jest wyjątkowa”.

To nigdy nie kończy się na migrantach. To punkt, który my, ludzie działający na pograniczu znamy aż za dobrze. ICE bardzo szybko zaczęło pacyfikować obywateli. Na Podlasiu, my aktywiści, wolontariusze, ratownicy, także doświadczyliśmy przemocy: celowania z długiej broni, strzałów z broni hukowej bez ostrzeżenia, gróźb użycia gazu pieprzowego, zastraszania i systematycznych kontroli drogowych. To nie są incydenty. To jest wzorzec.

Mieszkańcy pogranicza i osoby działające tam na co dzień funkcjonują w przestrzeni zmilitaryzowanej, z obecnością wojska i służb. Mieszkańcy słyszą ostrzeżenia: „lepiej tu nie łazić, bo żołnierze są zdenerwowani i mogą strzelić”. To są słowa, które nie powinny paść w demokratycznym państwie.

Obok istnieje strefa zamknięta, do której nie mamy prawa wstępu, nie możemy udzielać pomocy humanitarnej ani szukać ludzi proszących o pomoc.

Najbardziej niepokojąca jest cisza – brak reakcji elit, stygmatyzowanie pomagających, społeczne zobojętnienie. To ono pozwala takim systemom rosnąć.

Porównanie do ICE nie jest przesadą.Jest przypomnieniem, że takie struktury nie powstają nagle. Rodzą się w ciszy i przyzwoleniu.

Warto patrzeć uważnie na Podlasie. Bo jeśli dziś nie reagujemy, jutro może być za późno.

Zdjęcie przedstawia cudzoziemców przewożonych na pace, nie na siedzeniach (!) – bez zabezpieczenia pasami bezpieczeństwa, z rękoma skutymi trytytkami. Tak zapakowano do jednego auta 6 osób.

Całość tekstu Anny Wyrwik ⬇️

https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32581376,czasem-czulem-zazdrosc-ze-juz-20-kilometrow-stad-jest-normalna.html?fbclid=IwY2xjawQBLb9leHRuA2FlbQIxMABicmlkETBTVXJENGxoekxHUmplcllJc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHjevrbdegGNVU4HGufY8tQ2-TplN3TTeMlJb_BwlYqrnifd-eALQQIzXUpgn_aem_XtMf-yFFIxS6Ipjq78WXow

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry